Nadzwyczajna sesja sejmiku poświęcona pomocy powodzianom

2025-04-04 13:05:43(ost. akt: 2025-04-04 13:06:45)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: PAP/Lech Muszyński

Na usuwanie skutków wrześniowej powodzi oraz pomoc osobom poszkodowany przez żywioł na Dolnym Śląsku przeznaczono 4 mld zł – powiedziała w czwartek wojewoda Anna Żabska podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Radni PiS zarzucają rządowi, że skala pomocy jest „mizerna, a odpowiedzialność za to rozmyta”.
Nadzwyczaj sesja Sejmiku Województwa Dolnośląskiego została zwołana na wniosek będących w opozycji radnych PiS.

W konferencji prasowej radnych PiS uczestniczył przed sesją sejmiku były premier Mateusz Morawiecki. Przekonywał, że „obudowa po powodzi to tragedia i proces, który ugrzązł w błocie”.

— Ludzie nie maja gdzie mieszkać, mija wiele miesięcy i nie ma ustawy, odszkodowania mizerne, ubezpieczenia fragmentaryczne, odpowiedzialność rozmywana — mówił Morawiecki.

Podczas wystąpienia na sesji przekonywał, że procedury, które wykorzystywane są przy pomocy powodzianom wymagają zmian ustawowych.

— Od stycznia czekamy na przyjęcie trzeciego pakietu zmian związanych z likwidowaniem skutków powodzi. Potrzebne są pieniądze dla tych, którzy nie mają gdzie mieszkać, potrzeba jest pomoc dla przedsiębiorców, którzy otrzymali ją w niewielkiej części – oni jej potrzebują, aby przywrócić miejsca pracy — powiedział wiceprezes PiS.

Morawiecki postulował m.in. wprowadzenie bonu turystycznego na terenach dotkniętych powodzią, bo jak mówił, wielu ludzie żyje tam z turystyki.

Wojewoda dolnośląska Anna Żabska w obszernym wystąpieniu wyliczyła wszystkie formy pomocy rządowej, jakie do tej pory zostały przeznaczona na pomoc powodzianom i odbudowę zniszczeń powstałych w wyniku ubiegłorocznego kataklizmu. Przedstawiła m.in. kwoty subwencji powodziowej wypłaconej w grudniu wszystkim dolnośląskim gminom poszkodowanym w wyniku żywiołu.

— Całość tej subwencji to 500 mln zł — mówiła Żabska.

Według zestawienia wojewody, 500 mln zł przekierowywano na pomoc dla przedsiębiorców, 510 mln zł wypłacono mieszkańcom województw w ramach zasiłków powodziowych, 470 mln zł przeznaczona na odbudowę infrastruktury sportowej i turystycznej, a 500 mln zł przekazano na budownictwo komunalne oraz wspólnoty mieszkaniowej na terenach powodziowych, ponad 500 mln zł przeznaczono na odbudowę domów i zabudowań gospodarczych (wsparcie do 200 tys. i 100 tys. zł)

Z przedstawionych danych wynika, że 420 mln zł wynosi budżet przeznaczony na odbudowę zniszczonych szkół i żłobków. Kwota zarezerwowana na pomoc rolnikom poszkodowanym w powodzi to 362 mln zł.

Wojewoda przypomniała również, że 100 mln zł przeznaczono na dobudowę dolnośląskich zabytków, które zostały zniszczone przez powódź.

Na sesję przyjechali mieszkańcy Kotliny Kłodzkie z miejscowości, które zostały zalane podczas wrześniowej powodzi. Oddano im głos po zakończeniu przedstawiania informacji o pomocy powodzianom przez wojewodę dolnośląską i jej zastępców.

Alicja Sokołowska, mieszkanka ul. Chełmońskiej w Kłodzku (mieszkania w kamienicy na ul. Chełmońskiego nie nadają się do zamieszkania), powiedziała, że mieszkańcy czekają na trzecią nowelizację ustawy powodziowej. „Miały się w niej znaleźć zapis, że to burmistrz miasta uzyska dodatkowe możliwości i uprawnienia, aby nas z tej ulicy wykupić i wywłaszczyć – to miała być szybka ścieżka i ta ustawa miała być szybko uchwalona, a efekt jest taki, że ta trzecia poprawka jest na etapie projektu” – mówiła Sokołowska.

Dodała, że mieszkańcy przyjechali prosić radnych o pomoc.

— Nasz burmistrz robi, co może. Za pieniądze z BGK zakupił mieszkania na ul. Letniej, są w stanie deweloperskim i trzeba je wykończyć. Ale to są mieszkania komunalne, a my nie wiemy, czy w poprawce ustawy będzie zapis, że będziemy mogli te mieszkania kupić czy zamienić – my tego nie wiemy — mówiła Sokołowska podkreślając, że mieszkańcy Chełmońskiego żyją od miesięcy w „totalnym zawieszeniu”.

Mieszkańcy i przedsiębiorcy z terenów powodziowych podkreślali, że czują się „zdegustowani” ich przyjęciem na sesji sejmiku. Podnosili, że nie chcą być „tematem rozgrywki politycznej”.

— Przyjechaliśmy tu po to, abyście nas wszyscy wysłuchali i w ramach własnych możliwości nam pomogli — mówiła Sokołowska.

(PAP)