Ceny mieszkań we Wrocławiu wzrosły o 70 proc.
2025-04-03 10:39:43(ost. akt: 2025-04-03 10:44:17)
W ciągu ostatnich pięciu lat ceny mieszkań w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu wzrosły o 70 proc. - wynika z raportu Otodom. Najdroższą dzielnicą w Polsce jest warszawska Wola, gdzie za metr kwadratowy trzeba zapłacić nawet 27 tys. zł.
— Po okresach dynamicznych wzrostów średnich cen na rynku nieruchomości widać stabilizację, a nawet pierwsze spadki. Jednak od 2020 r. ceny w największych miastach wzrosły nawet o ponad 70, a w najdroższych polskich dzielnicach kupującym przyjdzie zapłacić nawet o 15 tys. więcej za metr kwadratowy nowego lokalu niż w 2020 r. — wskazali eksperci Otodom.
Jak wynika z raportu, wśród siedmiu największych polskich miast prym pod względem wzrostu cen wiedzie Kraków. Od 2020 roku średnia stawka za mkw. mieszkania z rynku deweloperskiego wzrosła w stolicy Małopolski o ponad 70 proc., a kupujący muszą liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 16,4 tys./za mkw. Nieco mniej ceny wzrosły na lokalnym rynku wtórnym. Za mieszkanie z drugiej ręki w Krakowie trzeba zapłacić 67 proc. więcej niż pięć lat temu, a średnia cena mkw. sięga blisko 15,9 tys. zł.
O 70 proc. od 2020 r. podrożały również nowe lokale w Warszawie i we Wrocławiu. Stolica niezmiennie pozostaje najdroższym miastem w Polsce z cenami przekraczającymi 17 tys. zł/mkw. Z kolei nabywcy na wrocławskim rynku deweloperskim muszą wydać ok. 14,2 tys. zł/mkw. W obu miastach wzrosty średnich stawek za mieszkania z drugiej ręki doganiają lokale deweloperskie i w ciągu ostatnich 5 lat osiągnęły ok. 60 proc.
Najmniejszy skok cenowy od 2020 r. widoczny jest w Trójmieście, gdzie ceny lokali zarówno na rynku deweloperskim, jak i wtórnym wzrosły o ok. 50 proc. ?
— W Trójmieście obserwujemy dość wyjątkową sytuację. Ze względu na ograniczoną dostępność gruntów pod zabudowę w nadmorskich lokalizacjach, nowe inwestycje pojawiają się rzadko i najczęściej realizowane są jako projekty premium. Tego typu nieruchomości drożeją wolniej i często utrzymują stabilne ceny mimo rynkowych zawirowań — zauważyła Milena Chełchowska z Otodom.
W Katowicach, Łodzi i Poznaniu podwyżki cen za mkw. nowych mieszkań w ciągu ostatnich 5 lat osiągnęły ok. 60 proc., a tych z drugiej ręki ok. 50 proc.
Pod względem dynamiki cen w najdroższym polskim mieście, czyli Warszawie, przoduje Wola. W tej dzielnicy w latach 2019 - 2024 z roku na roku cena za mkw. rosła średnio o 18 proc., a cena całkowita mieszkań o 20 proc. Planujący tam zakup na rynku pierwotnym muszą obecnie przygotować się na wydatek nawet 27 tys. zł/mkw., czyli nawet o 1 tys. zł/mkw. wyższy niż na Śródmieściu. Za to poszukujący lokali z drugiej ręki na Woli zapłacą ok. 21,5 tys. zł/mkw.
Spośród krakowskich dzielnic najdroższe są Stare Miasto, Grzegórzki i Krowodrza, gdzie po ostatnich latach wzrostów, ceny na rynku deweloperskim wahają się od 20 do 23 tys. zł/mkw. Z porównywalnym wydatkiem muszą się liczyć także poszukujący mieszkania z drugiej ręki w tych częściach miasta, a także na Pogórzu.
Z badania Otodom wynika, że 25 proc. osób poszukujących mieszkania w Krakowie chciałoby zmieścić się w budżecie do 500 tys. zł. Tymczasem statystyki sprzedaży pokazują, że 20 proc. transakcji dotyczyło lokali w cenie przekraczającej 1,1 mln zł. W ocenie autorów raportu wyraźnie to pokazuje, jak duża jest rozbieżność między możliwościami a rzeczywistymi kosztami zakupu.
— Co więcej, również na rynku wtórnym trudno dziś o niższe ceny – poziomy ofertowe są zbliżone do tych z rynku pierwotnego — zaznaczyła Katarzyna Kuniewicz z Otodom.
W trzeciej pod względem cen lokalizacji na mapie Polski – Trójmieście, najdroższymi dzielnicami okazują się być gdańskie Jelitkowo i gdyńskie Orłowo, gdzie średni koszt metra kwadratowego nowego lokalu sięga nawet 23-25 tys. zł.
— Mieszkania w najdroższych dzielnicach łączy kilka kluczowych cech: doskonałą lokalizację, ograniczoną podaż nowych inwestycji, wysoki standard i silną markę miejsca. To często dzielnice dobrze skomunikowane, z dostępem do zieleni, szkół, usług i kultury, w których popyt jest stały, niezależnie od sytuacji na rynku. Zarówno indywidualni kupujący, jak i inwestorzy, traktują takie nieruchomości jako bezpieczną lokatę kapitału. Nawet jeśli są droższe na starcie, oferują większą stabilność cen w dłuższej perspektywie. A to oznacza, że w takich dzielnicach nie możemy się spodziewać wyraźnych spadków cen — podsumowała Milena Chełchowska.
(PAP)
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez